Szczepienie aronii na jarzębinie

W ubiegłym roku w ogródku działkowym odkryłam rosnącą w pobliżu aronii siewkę jarzębiny [ jarząbu pospolitego]. Posadziłam drzewko do doniczki, podlewałam, a jesienią  wysadziłam na stałe miejsce. Roślina osiągnęła prawie 0,5 metra wysokości. Bardzo chciałabym mieć taką owocującą jarzębinę, ale brak miejsca na to nie pozwala. Postanowiłam zaszczepić na niej aronię.Taki zabieg jest możliwy, bo aronia jest blisko spokrewniona z jarząbem. Pienna forma aronii może wyglądać ciekawie. Łatwiejszy będzie zbiór owoców, a pod drzewkiem będą mogły z powodzeniem rosnąć niskie rośliny.
Poczekam ze szczepieniem do następnej wiosny, bo drzewko jarzębiny musi mieć pień wyprowadzony na odpowiednią wysokość; od 1 do 1,5 metra. Gałązki do szczepienia zwane zrazami mam pod ręką. Samo
szczepienie jest proste. Wykonujemy je wiosną, gdy w roślinie ruszą już soki, a młoda kora łatwo odchodzi od drewna.
owocująca aronia
Ucinamy całą górną część jarzębiny na wybranej wysokości. Na przeciwległych stronach pnia zakładamy dwa, a jeżeli pień jest grubszy to więcej  zrazów  pobranych z krzewu aronii. Na zrazy ścinamy młode gałązki aronii o średnicy mniejszej niż  grubość ołówka. Gałązkę tniemy sekatorem tak, by odcinki miały 3-4 oczka.  Grubszy koniec zraza przycinamy po jak najdłuższym ukosie. Nacięcie wykonujemy ostrym nożem tak, aby płaszczyzna nacięcia była gładka, a brzegi nie były poszarpane. Na pniu jarzębu nacinamy korę od góry w dół. Przycięty zraz delikatnie  wsuwamy pod rozchyloną korę jarząbu.
Drewno jarzębiny i gałązki aronii muszą ściśle do siebie przylegać. Miejsce szczepienia obwiązujemy paskiem folii lub sznurkiem i możemy posmarować maścią ogrodniczą. Po kilku tygodniach, gdy gałązki się zrosną "bandaż" 
Drewko jarzębiny (w czerwonej ramce)
zdejmujemy. Wycinamy wszystkie boczne pędy, które wyrosły na jarzębinie, pozostawiamy tylko gałązki aronii. Rana po szczepieniu szybko się zagoi.
Gałązki aronii do szczepienia są łatwe do zdobycia, gdyż rosną na wielu działkach, ale z sadzonkami jarząbu może być kłopot. Myślę, że niektóre szkółki leśne posiadają kilkuletnie drzewka jarzębiny. Można też zakupić w internecie.
                                                                                                                          

Zimowe cięcie aronii

dojrzewające owoce aronii
W ogródku działkowym mam dwa ponad dwudziestoletnie krzewy aronii. O uprawie aronii pisałam  już wcześniej. Aronia osiągnęła trzy metry wysokości. Krzewy corocznie wspaniale owocują. Dwa tygodnie temu wycięłam kilka najstarszych gałęzi tuż przy ziemi, a część pędów młodych skróciłam o połowę, gdyż cieniowały borówkę.Takie zimowe cięcie jest dobrym sposobem na odmłodzenie krzewów, pobudzi wyrastanie nowych pędów. Wpłynie pozytywnie na doświetlenie wnętrza, a to będzie sprzyjało zakładaniu pąków kwiatowych i jeszcze lepszemu owocowaniu w przyszłym sezonie. Z owoców robię soki, dżemy i konfitury. Nadmiar rozdaję rodzinie. Zawsze trochę owoców pozostawiam na krzewach- zajadają się nimi ptaki.

Ogrodek działkowy po zimie.

W lutym, w ogródku działkowym jest dużo do zrobienia. Ścinamy zeszłoroczne zeschnięte źdźbła traw ozdobnych, łodygi kwiatów, które zostawiliśmy jesienią, by ptaki mogły korzystać zimą z nasion. Przycinamy krzewy, a także walczymy z chwastami, których sporo po tak lekkiej zimie.
zakwitają krokusy
Przyroda po zimowym śnie budzi się do życia. Z ziemi wychylają się krokusy i mimo, że to połowa lutego rozwijają swoje kwiaty, zwiastując wiosnę. Znów możemy się zachwycać ich delikatną urodą. Na gałązkach pigwowca widoczne są czerwone pączki, a wiciokrzew wypuścił zielone listki. Już wkrótce ukażą się kwiatki na jagodach kamczackich. W ogródku działkowym mam mały inspekt. Wykorzystuję go do przezimowania młodych roślinek, które ukorzeniłam jesienią. Nowe sadzonki krzewów ozdobnych i bylin mają się doskonale.
krokusy
W ogródku za balkonem na wierzbie zakwitły bazie. Przysiadają na nich zgłodniałe pszczoły, jakże miłe dla ucha jest ich brzęczenie. Wczoraj przycięłam  pięciorniki, bukszpany, tawułkę, trzmielinę i inne krzewy, a także mocno skróciłam gałęzie sumaka octowca. Nawet forsycji ucięłam kilka gałęzi,  które wyrosły jesienią na 1,5 metra, tylko kielichowca zostawiłam w spokoju, bo pąki zawiązuje na końcach ubiegłorocznych pędów.
pączki kwiatowe na pigwowcu
Balkon jest od strony południowej, więc pod wpływem cieplejszych promieni słońca wcześniej pokazały się zielone liście tulipanów, liliowców i innych bylin. Posprzątanie ogródka  po zimie zajęło mi ponad trzy godziny.
kozioł w ogródku za balkonem
 Do ogródka za balkonem zaglądają sarny, zamieszkujące łąkę porośniętą wysoką trawą, przeróżnymi krzewami i drzewami. Żyją na niej także bażanty, które często towarzyszą sarnom, a ich pokrzykiwania słychać od wczesnego ranka.  Koziołek upodobał sobie mój ogródek. W zimie objadał  z wielkim apetytem liście bergenii,a teraz rozgląda się za innymi przysmakami.

Czy to już wiosna ?

Czy to już wiosna? Wszystko na to wskazuje, ale w marcu też może być tęgi mróz (w 1974 r słupek rtęci wskazał -30 stopni C). Mam dylemat-zdjąć zimowe okrycia z roślin, czy jeszcze z tym poczekać. Ogródek działkowy mam niedaleko od domu, to zadam sobie trochę trudu i zdejmę na dzień, a wieczorem znów okryję. Należy jednak pamiętać, że okres wczesnowiosenny może być bardzo niebezpieczny dla wielu gatunków bylin i krzewów, ponieważ często mroźne wiatry i coraz mocniej przygrzewające słońce mogą trwale uszkodzić rośliny. Szczególnie zależy mi na hortensjach, które zawiązują pąki na ubiegłorocznych pędach. W ubiegłym roku były zbyt wcześnie odkryte i pąki kwiatowe zmarzły. Wiosenne porządki rozpoczęłam od przycięcia zeschniętych pędów astrów jesiennych i rozchodników wysokich, przycięcia winogron, porzeczek, tawułek i gałęzi jabłoni.

W przyszłym tygodniu zamierzam opryskać brzoskwinie przeciw kędzierzawości liści. Posiałam rzodkiewkę i okryłam ziemię grubszą włókniną, powinna ochronić młode roślinki przed nocnymi przymrozkami. Mam nadzieję, że wiosna przyszła na dobre. 











Oby Wielkanoc nie wyglądała tak, jak ta w 2013



Sarny w poszukiwaniu pokarmu podchodziły pod blok
 
Pierwsze kwiaty na działce tej zimo-wiosny

Byliny Przyrotnik pospolity [Achilella vulgaris]

Przywrotnik pospolity [Achilella vulgaris] to  wieloletnia bylina należącą do rodziny różowatych [Rosaceae].
Jest rośliną zielarską znaną od dawna w całej Europie. Szczególnie stosowaną w dolegliwościach kobiecych. Przywrotnik ma pokrój krzewiasty. Osiąga wysokość 20-50 cm. Już wczesną wiosną ukazują się zielone liście. Są dość duże, niemalże okrągłe. Liczne zielonożółte kwiaty, zebrane w szczytowe wiechy pojawiają się od czerwca do września.
 Uprawa przywrotnika jest łatwa.Wystarczy zapewnić mu ziemię o odczynie obojętnym lub lekko zasadowym i posadzić w świetlistym cieniu. Można go z powodzeniem rozmnażać z nasion, które po przemrożeniu kiełkują w temperaturze 15 stopni C albo przez podział rośliny matecznej.
Podziału dokonuje się wczesną wiosną, gdy gleba jest już rozmarznięta. Zwykle ten termin  przypada na drugą połowę marca, myślę, że w tym roku można to zrobić o wiele wcześniej. Silnie rozrośniętą karpę możemy podzielić na 3-4 lub więcej części w zależności od potrzeb. Musimy pamiętać, że intensywny podział ma wpływ na wzrost i kwitnienie roślin. Młoda sadzonka może w tym roku nie zakwitnąć. Rozdzielone sekatorem, nożem, szpadlem albo rozerwane rękoma fragmenty sadzimy na taką samą głębokość na jakiej rosły poprzednio. Ziemię musimy dokładnie ucisnąć i rośliny po posadzeniu obficie podlać.Taki sposób rozmnażania pozwala w krótkim czasie uzyskać kilka lub kilkanaście nowych roślin.
Przywrotniki mają tendencję do zajmowania coraz większych przestrzeni. Nadają się do nasadzeń grupowych, wypełniania wolnych miejsc na rabacie, obsadzania ścieżek, dobrze się prezentują nad oczkiem wodnym.
 Po przekwitnięciu rośliny należy nisko przyciąć, bardzo szybko odrosną i nadal będą zdobiły ogród.

W ogródku działkowym posadziłam przywrotnik nad mini oczkiem wodnym. Wyhodowany z małego fragmentu rośliny szybko się rozrósł i pięknie zakwitł. Ma już 2 lata i świetnie sobie radzi w tym miejscu.

Byliny nad oczkiem wodnym

 Byliny posadzone w ogródku działkowym, przy mini oczku wodnym stworzyły malowniczy zakątek. Każda  roślina o ładnych liściach lub kwiatach, odpowiednio wkomponowana dodaje uroku temu miejscu.
 
Tojeść rozesłana ma liście wybarwione na żółto, kwiaty również mają piękny jaskrawożółty kolor, a jej długie pędy mogą swobodnie spadać z krawędzi oczka do wody, bez żadnej szkody dla rośliny. Oprócz tojeści rozesłanej posadziłam także inne rośliny kwitnące na żółto, takie jak: niski liliowiec, dziurawiec ozdobny i rozchodnik. Dwubarwne liście funkii ładnie komponują się z rosnącymi w pobliżu trawami, które stanowią ozdobę mini oczka od wiosny do zimy. Przywrotnik doskonale sprawdza się jako roślina wypełniająca, podobnie jak pięciornik i kuklik kwitnące na pomarańczowo. 

tojeść rozesłana

kuklik [Geum coccineum]
pięciornik krzewiasty[Potentilla fruticosa]
kwitnąca tiarella
Po prawej stronie mini oczka wodnego, w lekkim cieniu azalii, rosną żurawki o bordowych liściach i ciemnoróżowych kwiatach i kwitnące na biało tiarelle. Po lewej stronie ładnie rozrosła się pysznogłówka, której zarówno liście jak i czerwone kwiaty pachną herbatą "Earl grey." Znalazło się także nad mini oczkiem wodnym miejsce dla wcześnie zakwitającej miodunki. Ta miododajna roślinka o pstrych liściach zakwita wczesną wiosną, jej kwiatki są dwubarwne: po rozkwitnięciu różowe, a w miarę dojrzewania stają się fioletowe. Obok niej posadziłam szałwię omszoną. Rośnie tu także karłowa kosodrzewina, a tuż za nią krzewuszka o ciemnoczerwonych kwiatach. Ten miły zakątek cieszy oczy urodą kwiatów i urzeka wonią żółtych azalii pontyjskich i białych bzów.

Mini oczko wodne w ogródku działkowym

 Bardzo chciałam mieć w ogródku działkowym oczko
wodne. Brak bieżącej wody i mało miejsca na działce
Oczko i poidełko dla ptaków
skutecznie mnie odwodziły od tego zamiaru. W ciągu kilkunastu lat zmieniał się wygląd moich trzech arów. Warzywa zaczęły ustępować miejsca kwiatom, ziołom i krzewom ozdobnym. Kwiaty jednoroczne zastąpiły byliny i wieloletnie krzewinki. Pod koniec sierpnia 2012 roku jednak maleńkie oczko wodne powstało. Punktem zapalnym była pralka automatyczna, która się popsuła. Z jednej części bębna-tej z dziurami- zrobiliśmy fajną maszynkę do grilowania.Wystarczyło dospawać nóżki. Druga część po zabezpieczeniu dwóch otworów została wkopana do ziemi i stała się zaczątkiem oczka. Natomiast "szybka" wyjęta z drzwiczek pralki, mająca kształt miski pełni funkcję poidełka dla ptaków. Dno bębna wyłożyłam dość grubą niebieską folią, Mieści się w nim ponad 70 litrów wody. Często wodę wykorzystuję do podlewania roślin. Po obłożeniu folii różnymi kamieniami, posadziłam rośliny, które trochę się rozrosły i upiększyły brzegi mini oczka. Obok rośnie krzewuszka, laurowiśnia, pięciornik o pomarańczowych kwiatach, kulista tuja, azalie, żurawki i inne rośliny.Wszystkie wyhodowałam samodzielnie.
Grill z bębna pralki
Oczko w maju 2013 roku
Kawałek trawnika pozwala na to,by usiąść w cieniu wysokich krzewów  aronii i napawać się zapachem kwiatów, słuchać brzęczenia owadów i odpoczywać.